niedziela, 12 kwietnia 2020

Pieprz i sól

Od dziesięciu minut trwasz w bezruchu otoczona łazienkową zielenią przed niewielkim lustrem i patrzysz na swoje odbicie, na siebie w całej okazałości, na mistrzynię krytyki własnej. Woda na twym bladym ciele dawno już wyschła, a ty z uważnością jogina analizujesz każdy jego centymetr, każdy jeden cień, zagłębienie, wypukłość, nieprawidłowość, skazę, skrawek normalności, każde światło i każdy cień. Bo to, co widzisz ty, widzi też i każdy inny. Bo w czasach zarazy nikt już nie nosi różowych okularów. Bo jesteś chodzącą wadą fabryczną, choć nie wszyscy o tym wiedzą. Ale wiesz o tym ty. I to wystarczy.

Szeleszcząca skóra twoich dłoni z roku na rok zyskuje coraz więcej wątrobowych plamek. Brrrr! Wzdrygasz się na samo brzmienie tej nazwy. Wątrobowe plamki! Jak opis sekcji zwłok starego alkoholika. Dlatego właśnie wolisz nazywać je piegami starości. Zatem - dłonie szeleszczą, a powierzchnia skóry pod światło przypomina ci bardziej skórę słonia, choć bez tej grubej szarości. Wiesz o tym doskonale, że pijesz za mało wody, a za dużo kawy i wieczornego wina. Co godzinę maskujesz więc swój wstyd grubą warstwą kremu nawilżającego. I przez krótką chwilę czujesz się znowu dobrze. Do następnego umycia rąk, trwającego nie krócej niż te dwadzieścia antywirusowych, antybakteryjnych, antypandemicznych sekund.

Siwe odrosty widniejące niczym znamię na czubku głowy, posypka soli i pieprzu na twych włosach, znacząco już przekracza społecznie dozwoloną i akceptowalną długość. A pamiętasz? Miałaś na to wszystko tak cudownie idealny plan. Fryzjera. Profesjonalne doradztwo. Krótką fryzurę - ale to akurat nic nowego, nie pierwsze byłoby to takie cięcie. Lecz najważniejszym punktem tego programu przemiany, miał być właśnie ten pseudosiwy kolor, łamiący dotychczasowe standardy pięknego, kasztanowego - pozostałości po twojej twojej młodości i gasnącego powoli, cichnącego gdzieś w dalekiej czasoprzestrzeni, seksapilu. Wiesz, że wyglądasz z tymi kudłami już z lekka niesmacznie, więc wiążesz je co rano, w jakiś niezdarny kok i uczysz się akceptacji natury. Choć z Matką Naturą niewiele ma ona wspólnego. To raczej niezdarność w rozdawaniu barw. Upragnionej bieli siwizny nie ma i nigdy nie będzie. Tylko ten pierdolony pieprz z domieszką soli. Bardziej przypominające druty, mniej miękkie, bardziej śmiertelne włosy.

Dociera do ciebie ciche tykanie zegara nad drzwiami łazienki. Tik-tak. Przeszłość minęła bezpowrotnie. Tik-tak. Idziesz więc do kuchni. Tik-tak. Wyciągasz kieliszek. Tik-tak. Otwierasz porto. Tik-tak. I nalewasz sobie do pełna, bo na trzeźwo nie dasz rady. Po czym wracasz do łazienki. Tik-tak. Po drodze wyciągasz z czarnej szafki nożyczki. Tik-tak. Wdech, wydech. Wdech, wydech. Tik-tak. Długo mierzysz się z tą decyzją. Wahasz się. Przykładasz ostrza do wybranego miejsca tworzącego uwspólnioną, pogodzoną przestrzeń trzech barw - ognistej czekolady, mrożonego brązu i mieszanki pieprzu oraz soli. Tik-tak. Będzie ciekawie, czy też tragicznie?

A jakie to ma znaczenie, skoro siedzisz w niewielkim, dwupokojowym mieszkaniu, od miesiąca trwając w ogólnonarodowej izolacji i tak szybko ludzi z pracy nie zobaczysz na własne oczy? Pandemia potrwa! Chaos także! Śmierć dopiero rozkłada swoje czarne skrzydła nad potłuczonym życiem milionów. Zatem, tak, masz pieprzone prawo do popełnienia tej zbrodni! Masz czas na odkupienie winy! Masz nożyczki! I masz te cholerne, smutne, byle jakie włosy rozyspane po ramionach!

Ostrze - ciach - ciach. Najpierw ostrożnie. Powolutku. Z rozwagą. Połowa za tobą. Aż w chwili zwątpienia sięgasz na skraj szklanej półki. Chłód kieliszka ostatecznie rozmraża odwagę. A łyk rozpalającego przełyk portugalskiego smoka, dodaje siły napędowej palcom. I po przymknięciu bladych powiek, nabierasz właściwego dla tej zbrodni przekonania, pewności, wiedzy. Ciach - ciach.

Po-za-mia-ta-ne!

Kiedy się w końcu zatrzymujesz, drzwi łazienki uchylają się powolutku, a do środka zagląda przerażona twarz twojej ślicznej, 7-letniej córki.

- Wolałam cię tamtą, mamo. Tamta była ładniejsza.

Szach- mat, zmiano!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz